„Korytarz był wąski i młoda para musiała zastąpić drogę filozofowi. Pierwsza zobaczyła go pani Dubarry. Widząc szarą postać wydała lekki okrzyk.
— Co takiego — spytał hrabia dArlois i dostrzegłszy filozofa wyciągnął rękę, aby zrobić przejście dla towarzyszki.
— Pan Rousseau! — zawołała hrabina.
— Rousseau z Genewy — spytał hrabia dArtois tonem studenta na wakacjach i zwrócił się do filozofa. — Jak się pan ma, panie Rousseau. Zaraz będziemy słuchać pańskiej muzyki.
— Panie... — wyjąkał filozof.
— I to muzyki pięknej, godnej serca i umysłu autora — dodała hrabina.
Rousseau podniósł głowę i napotkał pełne blasku spojrzenie.
— Pani... — wydukał.
— Spróbuję odegrać rolę Colina — odezwał się młody człowiek — a ty, hrabino, zagraj Colette.
— Z całego serca, ale nie odważyłabym się nigdy profanować muzyki takiego mistrza, nie będąc artystką.
Rousseau dalby życie, żeby móc jeszcze raz spojrzeć na. hrabinę, ale bał się podnieść oczy. Chciał uciekać, ale hrabia dArtois zastąpił mu drogę.
— Panie Rousseau — rzekł — chciałbym, żeby mnie pan nauczył roli Colina.
— A ja nie odważę się prosić pana Rousseau o radę — powiedziała hrabina udając nieśmiałość, która do reszty zawojowała filozofa.“(12)
<<<< P Fleming płaci płaci
| A propos zgagi Znane >>>>
SEO katalog |Filmy |Bwin